Praca architekta wnętrz … od zaplecza

Praca architekta wnętrz … od zaplecza

Zastanawialiście się kiedyś czy zostać architektem wnętrz? Jak wygląda ta praca „od środka" i na czym dokładnie polega? W tym wpisie nieco odbiegniemy od przyjętej konwencji i postaramy się przybliżyć Wam obraz tego, jak pracujemy. Pokażemy Wam jaki jest nasz stosunek do różnorodnych projektów, jak udaje nam się w wyważony sposób podchodzić do nowych tematów i jak staramy się nie narzucać własnego zdania we współpracy z Klientem. Naszą pracownię tworzą dwie osoby, dlatego gdzieniegdzie przeczytacie odmienne opinie na dany temat. Zaczynamy? 🙂

Jak zostać architektem wnętrz?

Mamy kilka opcji, aby stać się architektem wnętrz. Pierwszą są studia na Akademii Sztuk Pięknych lub Politechnice. Jest to ścieżka, którą my wybrałyśmy, choć skończyłyśmy inne kierunki magisterskie na gdańskiej ASP (Paulina – architektura wnętrz, Ala – architektura wnętrz ze specjalizacją projektowania w krajobrazie kulturowym), a Paulina w 2020 roku uzyskała tytuł doktora sztuki. Więcej na ten temat możecie poczytać tutaj lub w zakładce „O nas". 

Z podjęciem studiów artystycznego typu wiąże się specyficzny proces rekrutacyjny. Kilkudniowe egzaminy obejmują wiedzę z zakresu historii sztuki, praktyczne ćwiczenia badające wyobraźnię przestrzenną Kandydata, a także część praktyczną: rysunek i malarstwo. Na końcu tego procesu czeka nas rozmowa z komisją rekrutującą. Egzaminy są wszechstronne i co roku modyfikowane. Po skończeniu studiów licencjackich możemy zmienić kierunek studiów magisterskich (z tej opcji skorzystała w naszej pracowni Ala) – co daje dodatkową możliwość rozwinięcia się w innej dziedzinie. 

Drugą, popularną ścieżką edukacji w kierunku architektury wnętrz są studia podyplomowe, które z pewnością są wygodną opcją dla osób pracujących lub studiujących jednocześnie inne kierunki. 

Kolejną dość powszechną możliwością są wszechstronne kursy i szkolenia. Mają one różny czas trwania, od kilku tygodni do kilku miesięcy, skupiają się na zróżnicowanych obszarach tematycznych. Niektóre kursy skupiają się na teorii, wiedzy z zakresu historii sztuki i wnętrz oraz zasad projektowania. Inne rozwijają umiejętności obsługi danego programu do projektowania, a jeszcze inne obejmują konkretną jedną dziedzinę, np. projektowanie mebla i detalu, dobór kolorystyki albo szkolenia doskonalące umiejętności projektowania oświetlenia lub lepszej akustyki wnętrz.   

Zawód architekta wnętrz nie narzuca Wam żadnej konkretnej decyzji. Nie ma jednej, uniwersalnej rady na to, jaką ścieżkę obrać, ponieważ oprócz edukacji, kreatywności, zdolności manualnych i komputerowych oraz sporej dawki wyobraźni równie ważnym jest, jaką posiadamy osobowość. Czy umiemy budować relacje i wzbudzać zaufanie przy pierwszym kontakcie z drugim człowiekiem? Czy umiemy elastycznie podejść do konkretnej sytuacji i zagadnienia? Czy umiemy schować do kieszeni własne upodobania (ten wątek jeszcze rozwiniemy) i w neutralny sposób stworzyć drugiej osobie wnętrza JEJ/JEGO/ICH marzeń? Czy jesteśmy empatyczni? Czy umiemy wziąć na barki sporą dawkę odpowiedzialności i niejednokrotnie stresu z tym związanego? Tych pytań jest jeszcze całkiem sporo, a wszystkie kierują nas do jednej konkluzji: każdy człowiek ma inne predyspozycje. Tak jak jednej osobie nie wystarczy nawet kilka podejść do studiów, tak innej jeden kurs otworzy drzwi do sukcesu i na odwrót. Idąc dalej możemy powiedzieć: „każdy ma swojego architekta" ponieważ, tak jak z lekarzem czy fryzjerem, musimy trafić na swojego człowieka, osobę z którą będzie nam się po prostu miło współpracować.  

To (nie) tylko obrazki – czyli kilka kłamstewek na temat architekta wnętrz

Powszechny mit na temat pracy architekta wnętrz mówi, że tworzymy tylko obrazki. W dużej mierze dotyczy to cyfrowych wizualizacji 3D, bo też w dużej większości taką techniką architekci przedstawiają Klientom koncepcje wnętrz. Oczywiście, jest to prawdą, tworzymy te obrazki, jednak jest również druga strona medalu. Aby stworzyć wizualizacje, musimy znać programy komputerowe do tego służące. Jest to długi, żmudny i mocno indywidualny proces. Wymaga on wielu miesięcy / lat ćwiczeń, zgłębiania wiedzy, śledzenia nowości, porad, oglądania tutoriali i tym podobnych materiałów. Aby powstała wizualizacja, musimy w te programy również zainwestować, nierzadko całkiem spore kwoty. Najczęściej stosowaną techniką jest połączenie programu do modelowania 3D oraz „nakładki", tzw. silnika renderującego, w którym na goły model nakładamy materiały, tekstury, faktury i światło słoneczne lub sztuczne.

I tu ciekawostka, której może o nas nie wiecie – obie tworzymy wizualizacje w zupełnie innych programach, ale na tym samym „silniku renderującym"  🙂
Ala: Nie jest to może dla niektórych rozwiązanie super praktyczne, bo nie możemy np. „wymieniać" się plikami. Jeśli jedna stworzy projekt w programie X, to ciężko go eksportować do programu Y. Nam to osobiście nie komplikuje pracy. Każdy architekt jest też inny i optymalne środowisko pracy dla jednej osoby okaże się nie do zniesienia dla drugiej. Tu pierwsze skrzypce grają indywidualne preferencje. Nie ma chyba nic gorszego od pracy w programie na siłę, zwłaszcza, że etap modelowania jest de facto najbardziej czasochłonny. Warto więc się polubić z danym programem. Jest to też istotna decyzja z innego powodu – w programy do modelowania i renderowania najczęściej musimy zainwestować, a każda licencja słono kosztuje. Jeśli mamy wydawać na to pieniądze, to warto iść w coś, co nam w pracy sprawi faktyczną frajdę.

Paulina: Pamiętajmy też, że zanim te obrazki i modele powstaną musimy je stworzyć. Komputer czy ołówek jest tylko medium wyrażającym nasz pomysł, pokazującym naszą kreację, wizje danej przestrzeni. I tych wizji może być kilka i, co ciekawe, każda jest właściwa. My jednak szukamy tej właściwej dla danej osoby.  Projektowanie to bardzo żmudny proces, pochłaniający nasze zasoby bardziej niż mogło by się wydawać.  Na początku jest idea. To, co wydaje się lekkim i niewymagającym gestem, kilkoma kreskami na kartce papieru, podparte jest wszechstronną edukacją, wieloletnim doświadczaniem zastawionymi z obserwacją potrzeb danego Klienta. Całość spięta zostaje dzięki naszej intuicji. Oczywiście pierwszy projekt często ulega transformacjom według wskazówek Klienta, jednak niejednokrotnie wspólnie wracamy do pierwotnej koncepcji. I dopiero po jej akceptacji przychodzi czas na te tzw. ładne obrazki i ogrom dokumentacji.

Potem przychodzi praca wymagająca dokładności, przelania koncepcji w rysunki wykonawcze. Mamy taką zabawną maksymę: „projektu technicznego nie robimy dla siebie". Pokazuje ona, jak bardzo ważne jest, by ekipy realizujące projekt dokładnie zapoznały się z wytycznymi zawartymi w dokumentacji. Pozwoli to nie tylko na stworzenie wnętrza, które Klient „widział" na wizualizacjach, ale dzięki temu unikniemy wielu potknięć wykonawczych.

Druga maksyma to „dobra ekipa jest na wagę złota", dlatego pracujemy od lat z tymi samymi, zaufanymi ludźmi. I co więcej, nie tylko jesteśmy pewne jakości ich pracy, ale i lubimy wspólnie z nimi realizować nasze projekty. 

Zawód architekta wnętrz kojarzy się wielu osobom z projektowaniem… i tylko z projektowaniem. Realnie zawód ten składa się z wielu etapów, jednym z nich jest wspomniany „projekt". Jako, że rozkładamy w tym poście wszystko na czynniki pierwsze, wyjaśnimy, co składa się na sam projekt. Jest to:

  • * opracowanie układu funkcjonalnego stanowiącego bazę do wizualizacji; rzut funkcjonalny określa nam układ wnętrz wraz z wyrysowanym wstępnie wyposażeniem, ewentualnymi przesunięciami ścian, itp. Układ funkcjonalny opracowujemy na podstawie spotkań i konsultacji z Klientem, omówienia z nim potrzeb. Bazujemy również na ankiecie preferencji, jaką otrzymuje każdy z naszych Klientów na początku współpracy,
  • * sporządzenie odręcznych szkiców 3D i/lub cyfrowych wizualizacji, obrazujących koncepcję wnętrz wraz z docelowym wyposażeniem, materiałami, kolorami, fakturami,
  • * przygotowanie dokumentacji technicznej, która z kolei składa się ze szczegółowych rysunków 2D całych kondygnacji, jak i poszczególnych pomieszczeń; do podstawowego zakresu naszej pracy należy m.in. opracowanie aranżacji instalacji elektrycznej i hydraulicznej, rzutu posadzek z uwzględnieniem ich grubości, sposobu łączeń, rozrysem kafli itp. jak i wiele innych. Dokumentacja obejmuje również rysunki wybranych pomieszczeń w wersji czarno-białej oraz w kolorze. Na przykład w łazienkach są to widoki każdej ze ścian pomieszczenia wraz z dokładnymi lokalizacjami przyłączy, baterii i ceramiki sanitarnej, rozlokowaniem kafli, luster, zabudów meblowych i wszelkich innych elementów,
  • * opracowanie szczegółowych rysunków zabudów i detalu na wymiar w wersji czarno-białej oraz w kolorze, służących m.in. stolarzom do stworzenia tych mebli.

Jednak, zarówno przed przystąpieniem do właściwego projektu, jak i po jego skończeniu, mamy też inne i równie ważne etapy współpracy, jak chociażby szczegółowy kosztorys całego wyposażenia, materiałów wykończeniowych i robocizny, jak również nadzór na budowie. Z każdym projektem wiążą się liczne wizyty na miejscu inwestycji, sprawdzanie zgodności wykonywanych prac z założeniami projektowymi, nadzorowanie ekip i zamówień. Pomagamy w pozyskiwaniu ekip i wycen, najczęściej osobiście towarzyszymy Klientowi w salonach z wyposażeniem domowym i dobieramy materiały na żywo. 

Więcej na ten temat możecie poczytać tutaj lub w zakładce „Współpraca", po kliknięciu w daną sekcję. 

Last but not least, czyli… praca lekka, łatwa i przyjemna.
Ala: Bardzo lubię mój zawód, jednak nie określiłabym go jako lekki czy łatwy. Aby wykonywać go na należytym poziomie, trzeba poświęcić wiele lat na rozwój umiejętności i nabycie doświadczenia, odwiedzić kilkadziesiąt budów, odbyć wiele mniej lub bardziej trudnych rozmów z Wykonawcami. I coś, z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy: wykonujemy dużo pracy niewidocznej dla innych. W tle do projektów odbywa się m.in. stała aktualizacja wiedzy branżowej i technologicznej, żmudny research produktów i materiałów na rynku, sporządzanie list wyposażenia, kosztorysów i wycen, setki maili i telefonów, liczenie materiałów. Ponosimy też dużą odpowiedzialność nie tylko za późniejszy komfort życia Klientów, ale też ich finanse. Wkraczamy w czyjeś życie i prywatną przestrzeń, aranżujemy ją i bierzemy na barki wszystko, co z tym związane, również ryzyko, czy dane rozwiązanie faktycznie zaspokoi potrzeby Klienta. Może nie bezpośrednio, ale jednak odpowiadamy za ekipy wykonawcze, które polecamy, lub z którymi współpracujemy. Nadzorujemy również prace innych osób, na bieżąco musimy rozwiązywać wszelkie problemy czy konflikty (niech pierwszy rzuci kamieniem, kto przeszedł remont bez żadnych potknięć), szukać ewentualnych kompromisów czy rozwiązań zastępczych. To my liczymy materiały, a więc ile kafli potrzebnych jest do łazienki, ile tapety zamówić do salonu, my określamy, czy wylewka przy wannie ma być krótsza czy dłuższa, czy szafka w kuchni nie zahaczy o oczko natynkowe albo czy wypust do LED lepiej zrobić pośrodku szerokości ściany czy w narożniku. I w końcu: odpowiadamy za budżet przeznaczony na daną inwestycję. 

No i kolejna rzecz, o której nikt nie mówi, a która odbywa się w tle, to zarządzanie. Nie tylko firmą, ale również wszystkimi kanałami społecznościowymi i chociażby blogiem. Jeśli ktoś decyduje się na własną działalność i autorską pracownię, to również bierze na siebie dużo dodatkowych i całkiem sporych obszarów (takimi jak marketing), którymi musi zarządzać. 

Paulina: Zgadzam się z Alą co to słowa. Oglądając zdjęcia danej realizacji często nie zdajemy sobie sprawy jaką drogę przebył Klient i Architekt, a potem Klient, Architekt i Wykonawcy. Często jest to droga niełatwa, bo na przykład posadzki nie schną albo spóźnia się transport danego produktu albo niefortunnie pękł wężyk z wodą i zalało cały dom (pro tip – ubezpieczajcie swoje budowy). To wszystko niesie na swoich barkach Inwestor, jednak nas też to przejmuje i staramy się pomagać nawet w najtrudniejszych momentach. Dlatego do listy dobrych cech Architekta, po elastyczności, kreacji, doświadczaniu i wiedzy dodałabym życzliwość, empatię i chociaż minimalne szkolenie dyplomatyczne. I optymizm, bo wtedy łatwiej znaleźć rozwiązanie nawet w najtrudniejszej sytuacji.  

O gustach nie dyskutujemy

Dość często spotykamy się z pytaniami, czy dane rozwiązanie NAM się podoba. Innymi słowy: czy odpowiada ono naszym gustom czy preferencjom. Drugim, poniekąd powiązanym pytaniem, jest to, czy mamy swój jednolity styl w projektowaniu czy podchodzimy indywidualnie do każdego tematu. Jak myślicie, architekt wnętrz jest/powinien być w swojej pracy neutralny? Niedawno poczyniłyśmy na jednym z naszych kanałów szybką ankietę na ten temat i poniżej dzielimy się wynikami.

Pytanie: Czy korzystałeś/aś z usług architekta wnętrz?
Tak (78%)
Nie i nie był(a)bym zainteresowany/a (0%)
Nie, ale chciał(a)bym w przyszłości skorzystać (22%)

Pytanie: Czym kierował(a)bym się przy wyborze architekta wnętrz:
Ceną (0%) – [to jest niespodzianka dla nas! – przyp. Ala]
Doświadczeniem (12%)
Portfolio (38%)
Miks (50%)

Pytanie: Czy według Ciebie architekt wnętrz powinien mieć swój własny, indywidualny styl, kojarzyć się z nim, być w ten sposób rozpoznawalny?
Tu pojawiły się odpowiedzi (tak/nie) dokładnie pół na pół.

Pytanie: Czy uważasz, że architekt wnętrz powinien być „elastyczny", podejmować każdy temat, powinien umieć odnaleźć się np. zarówno w stylu nowoczesnym, jak i klasycznym, minimalistycznym, glamour, innym?
Zgadzam się (70%)
Nie jest to dla mnie istotne (30%)

Pytanie: Czy jednolite bądź różnorodne stylistycznie portfolio byłoby dla Ciebie ważnym czynnikiem przy podjęciu decyzji o współpracy z arch. wnętrz?
Tak (78%)
Nie (22%)

Czy te wyniki Was zaskoczyły?

Ala: zabawne jest w tym wątku to, że prywatnie z Pauliną KOMPLETNIE różnimy się preferencjami co do wnętrz, stylu, danych rozwiązań, podejścia użytkowego czy choćby kolorów. Z kolei w pracy w stu procentach skupiamy się na potrzebach Klienta, staramy się wsłuchać i wyłapać jego indywidualne preferencje, jednocześnie trzymając na wodzy nasze własne. Przede wszystkim opieramy się na doświadczeniach projektowych i budowlanych, zdobytej dotychczas wiedzy oraz założeniach danego stylu. Możecie wierzyć lub nie, ale nie zdarzyło się jeszcze, żeby dwóch Klientów miało choćby zbliżone preferencje co do stylu czy potrzeb. Za każdym razem mamy do czynienia z innym człowiekiem i zupełnie innymi potrzebami. To jest niesamowite, że jakbyśmy w jednym szeregu ustawiły wszystkich naszych Klientów i zapytały po kolei o jakieś konkretne życzenia, to każdy odpowiedziałby coś innego. I nieważne, czy pytanie dotyczyłoby koloru, czy stylu, czy tego, jaki zlewozmywak chciałby mieć w kuchni.

Paulina: Może to zabrzmi banalnie, ale lubimy projektować, bo lubimy ludzi. Lubimy słuchać, obserwować, łączyć inspiracje Klientów z ich pragnieniami stworzenia TEGO własnego miejsca na ziemi. To wyzwania – nie tylko jak pomieścić wszystko na danym metrażu, ale również jak wyłapać prawdziwy obraz potrzeb, często zakodowany poza werbalnymi komunikatami. Wnętrza, które stworzymy, będą towarzyszyć naszym Klientów przez następne lata, będą tłem ich codzienności. Naszym celem jest by te tło było dobrym towarzyszem ich życia.

Ala: Jesteśmy zdania, że jedną z kluczowych cech architekta wnętrz jest właśnie elastyczne podejście do każdego Klienta i danego projektu. Nie istnieje uniwersalny styl, wyposażenie czy kolory, które spodobają się każdemu, a idąc dalej, z pewnością nie każdemu może podobać się to samo, co nam. Żebyśmy nie były gołosłowne, to szybki teścik na potwierdzenie naszych słów 😀

Ulubiony kolor:
(A) szare zielenie
(P)  granat i odcienie błękitów
Wanna czy prysznic:
(A) prysznic
(P) wanna, ale na co dzień prysznic
Pralnia osobno czy w łazience (łączona funkcja):
(A) razem z łazienką
(P) osobno i najlepiej tak duża, by można było zatańczyć lambadę w koło gromady prania
Preferowany typ lodówki:
(A) osobno lodówka, osobno zamrażarka (ta druga najlepiej poza kuchnią)
(P) marzyło mi się jak u Ali, ale życie jest sztuką kompromisu (side by side)

Czy coś Was zaskoczyło po przeczytaniu tego wpisu? A może mielibyście dodatkowe pytania dotyczące naszego zawodu? Chętnie się dowiemy 🙂
Mamy również nadzieję, że wszystkim zainteresowanym tym zawodem nieco przybliżyłysmy obraz, jak wygląda ta praca od zaplecza i pomogłyśmy w wyborze!